Proces umierania wg. Barbary Ann Brennan

Chciałam podzielić się z wami fragmentem książki “Dłonie pełne światła” – Barbary Ann Brennan. Fragment ten dotyczy procesu umierania. Dzięki niemu dojrzałam prawdziwe piękno jakim emanuje to niezwykłe zjawisko przechodzenia z jednego wymiaru do drugiego.

„Dłonie pełne światła”. Barbara Ann Brennan.

Rozdział 8. Wzrost i rozwój człowieka w aurze.

Śmierć.

Według Phoebe Bendit w momencie śmierci dusza opuszcza ciało przez czakram korony, a człowiek opuszcza plan ziemski. Doświadczenie wychodzenia przez koronę było często opisywanie jako droga poprzez tunel łączący życie ze śmiercią. Jest to długi, ciemny tunel z jasnym światłem na końcu. Doświadczenie to może również dotyczyć duszy wspinającej się wraz z głównym strumienien energii przez kanał centralny i wychodzącej przez jasne światło czakramu koronnego.

W momencie śmierci dusza spotyka zmarłych już przyjaciół i swoich przewodników. Całe życie przesuwa się przed nią bardzo szybko i wyraźnie, tak że nie ma wątpliwości, co dokładnie się wydarzyło, jakie podjęto decyzje, jakie lekcje zostały przeanalizowane, a jakie muszą poczekać do następnej inkarnacji. Następuje okres celebracji wykonanego zadania, po którym dusza przez jakiś czas przebywa w świecie duchowym.

Ludzi, którzy umarli w wyniku przewlekłej choroby, widziałam często, jak odpoczywali, otoczeni przez białe światło, jeszcze przez jakiś czas po śmierci. Wygląda to tak, jakby zajmował się nimi jakiś „szpital” po drugiej stronie.

Zdarzyło mi się kiedyś obserwować przez kilka dni dwoje umierających ludzi. Oboje umierali na raka i już od jakiegoś czasu byli chorzy. Trzy dolne ciała rozrywały się i odłączały od ciała w postaci opalizujących, przypominających obłoki kleksów. W wyniku tego otaczała ich biała opalizująca poświata. Trzy dolne czakramy również się rozpadały, a ze splotu słonecznego wydobywały się długie nitki energii. Cztery górne czakramy były bardzo szeroko otwarte, niemal jak ziejące dziury. Nie miały już wokół siebie ochronnej powłoki. Obie przechodzące na drugą stronę osoby spędzały większość czasu poza ciałem. Zapewne udawały się gdzieś ze swymi przewodnikami. Kiedy wracały do ciał, w pomieszczeniu pojawiało się wiele duchów. Któregoś razu ujrzałam Azraela strzegącego drzwi. Umierająca osoba cierpiała bardzo z powodu bólu, zapytałam więc Azraela, dlaczego nie pomoże jej umrzeć. Odpowiedział: „Nie dostałem jeszcze rozkazów”. (Azrael jest aniołem śmierci wygląda bardzo potężnie i pięknie, nie przerażająco, jak sugerowały niektóre źródła).


Heyoan o śmierci.

Mój przewodnik pouczał mnie na temat procesu umierania i chciałabym go tutaj zacytować. Po pierwsze, Heyoan powiedział mi, że śmierć nie jest tym, co zrozumieliśmy, ale przejściem z jednego stanu świadomości do innego. Heyoan mówi, że zapominając kim jesteśmy, już umarliśmy. Te części nas, które popadły w zapomnienie, są odgrodzone od rzeczywistości, a my inkarnujemy się, by je odzyskać. Więc chociaż boimy się śmierci, zdążyliśmy już umrzeć i dopiero w inkarnacyjnym procesie reintegracji z naszym wyższym istnieniem znajdujemy nowe życie. Heyoan mówi, że jedynym, co umiera, jest śmierć.

Żyjąc, odgradzamy te doświadczenia, o których chcemy zapomnieć. Robimy to tak skutecznie, że nie pamiętamy wielu z nich. Rozpoczynamy ten proces odgradzania we wczesnym dziecinstwie i kontynuujemy przez całe życie. Odgrodzone części naszej świadomości, które można zobaczyć w  polu aurycznym w postaci blokad, będą omówione w rozdziale dotyczącym zmiany natężenia psychiki. Heyoan mówi, że prawdziwą śmiercią jest pojawienie się tej wewnętrznej psychicznej ściany.

„Jak wiesz, jedyną rzeczą, która oddziela cię od wszystkeigo innego, jesteś ty sama. A najważniejsze jest to, że śmierć nastąpiła już w tych częściach ciebie, które są odgrodzone. To byłaby zapewne z naszego punktu widzenia najprostsza definicja tego, co ludzie nazywają śmiercią. Jest to bycie odgrodzonym i odizolowanym. Jest to zapominanie. Zapominanie, kim jesteś. Oto czym jest śmierć. Ty już umarłaś. Inkarnowałaś się, by przywrócić do życia te części siebie, które są, jak mówisz martwe, jeśli w ogóle powinniśmy używać tego słowa. Te części już umarły.

Proces umierania, który nazwalibyśmy przejściem do wyższej świadomości, można opisać jako proces zachodzący w polu energetycznym. Dokonamy tego opisu teraz, żebyś mogła zrozumieć proces umierania z aurycznego punktu widzenia. Najpierw dokonuje się oczyszczenie pola, rozjaśnienie i otworzenie wszystkich czakramów. Kiedy umierasz, przechodzisz do innego wymiaru. Trzy dolne czakramy rozpadają się. Dezintegrują się również, podkreślam słowo <<dezintegrują>>, trzy dolne ciała. Ci z was,  którzy obserwowali umierających, pamiętają jak opalizuje twarz, skóra, dłonie. Przypomina to opalizującą macicę perłową. Kiedy człowiek umiera, od ciała odrywają się wspaniałe opalizujące obłoki. Te obłoki to niższe ciała energetyczne, które służą do integrowania ciała fizycznego. Rozpadają się one, odrywając od ciała, a z otwartych czakramów wydzielają się sznury energii, podobne do pępowiny. Górne czakramy są wielkimi otworami prowadzącymi do innych wymiarów. Moment, kiedy pole energetyczne zaczyna się rozdzielać, jest więc początkową fazą śmierci. Dolne części  pola energetycznego odzielają się od górnych. A potem w trakcie mniej więcej trzech godzin w pobliżu śmierci następuje obmycie ciała, rodzaj chrztu, duchowy chrzest, podczas którego energia tryska jak fontanna wzdłuż kanału centralnego w kręgosłupie. Fontanna złotego światła przepływa przez główny strumień energii i wszystkie blokady zostają zniesione. Aura staje się białozłota. W jaki sposób zapamięta to umierający człowiek? Już słyszałaś. Człowiek widzi, jak przepływa obok niego całe jego życie. Cóż, to wszystko. Następuje oczyszczenie aury. Wszystkie zapomniane doświadczenia obecnego życia zostaja uruchomione. Wszystkie manifestują się na ekranie świadomości. A zatem przypomina się cała historia danego życia, a śmierć na planie fizycznym jest równoznaczna z odejściem lub utratą świadomości. Następuje rozpad wielu ścian, które zostaly stworzone przez nas w trakcie procesu transformacji w danym życiu. Dokonuje się  potężne zjednoczenie.

Wraz z rozpadem wewnętrznych ścian zapomnienia przypominasz sobie, kim naprawdę jesteś. Uświadamiasz sobie swoją integrację z wyższą jaźnią i czujesz jej lekkość i ogrom. A zatem śmierć, w przeciwieństwie do popularnego poglądu jest cudownym doświadczeniem. Wielu z was czytało wspomnienia tych, którzy zostali uznani za klinicznie martwych i powrócili do życia. Wszyscy mówią o tunelu z jaskrawym światłem na końcu. Mówią o cudownej istocie, którą spotykają na końcu tego tunelu. Większość przypomina sobie całe życie i rozmawia o nim z tą istotą. Przyznają, że postanowli wrócić do świata fizycznego, by zakończyć swą naukę, mimo że tam, dokąd dotarli, było tak pięknie. Większość z nich nie boi się już śmierci, lecz patrzy na nią jak na wielkie uwolnienie ku spokojowi.

A więc to twoja ściana oddziela cię od prawdy: to, co nazywasz śmiercią, jest w rzeczywistości przejściem w światło. Śmierć, której się spodziewasz, można znaleźć wewnątrz twojej ściany. Za każdym razem gdy oddzielasz się w jakikolwiek sposób, w pewnym stopniu umierasz. Za każdym razem gdy blokujesz przepływ wspaniałej siły życiowej, tworzysz małą śmierć. A zatem, gdy przypominasz sobie te odizolowane części i integrujesz je ponownie ze sobą, to już umarłaś. Teraz wracasz do życia. Gdy poszerzasz swoją świadomość, ściana oddzielająca rzeczywistość duchową od fizycznej rozpada się. Tym samym śmierć ulega dezintegracji, nie jest niczym innym, jak tylko uwolnieniem ściany iluzji, kiedy jesteś gotowa iść dalej. A to, kim jesteś, zostaje powtórnie zdefiniowane jako wyższa rzeczywistość. Jesteś wciąż swoją indywidualną jaźnią; kiedy porzucisz ciało, wciąż utrzymasz esencję jaźni. Możesz poczuć tę esencję w medytacjach przeszłości/ przyszłości, które podaję w rozdziale dwudziestym siódmym (Rozwój uzdrowiciela). Twoje fizyczne ciało umiera, ale ty przechodzisz na inny plan rzeczywistości. Utrzymujesz esencję jaźni poza ciałem, poza inkarnacją. A kiedy opuszczasz ciało, możesz poczuć, że jesteś punktem złotego światła, ale wciąż będziesz czuła się sobą”.