co stanowi o naszym charakterze?

Czasami nie wiemy co sprowokuje nas do głębszych przemyśleń nad sobą, swoim życiem i bytem człowieczym. Czasami jedno zdanie wystarczy, aby poruszyć twoje jestestwo i sprowokować ciebie do popełnienia krótkiego artykułu.

Na jednym z forum ktoś zamieścił obrazek z tekstem: „ każdy ma jakieś wady i zalety. Nie ocenia się ludzi po tym co robią i jak wyglądają, tylko po tym jaki mają charakter”.

Wierzę, że osoba to pisząca chciała wyrazić coś trochę innego, jednak jej nie wyszło… a co wyszło? Wyszedł dziwny misz masz zaprzeczający sam sobie. I właśnie to zdanie sprowokowało mnie do napisania dalszego tekstu poniżej. Zapraszam do lektury.

Wyżej wymienione sformułowanie jest jak dla mnie trochę bez sensu i zaprzecza samo sobie, bo jakby nie patrzeć to wady i zalety, którze owszem wszyscy posiadamy.. to nic innego jak składowa naszego charakteru. A ludzkie uczynki, a i również wygląd, sposób prezencji, ubierania się itd.. wynikają właśnie z ludzkiego charakteru.

Ktoś tutaj, może zarzucić myśl, że no dobrze, ale czasami robimy co nam ktoś karze itp.. no fakt, czasami tak się zdarza, ale czy przypadkiem nie jest to świadectwo naszego charakteru i jego słabości… nie możliwości postawienia granic.. poddanie się czyjejś woli, to też jest nic innego jak obraz naszego charakteru.

Znalezione obrazy dla zapytania the content of your character is your choiceMi się nieodzownie nasuwa myśl, że tego typu zdania jak w/w we wstępie, tworzą ludzie, którzy nie do kónca myślą co robią i jakie konsekwencje z tego wynikną. I taka później powstaje wymówka…ale ja chciałam dobrze… nie bez powodu powstało bardzo mądre powiedzenie, że ‘dobrymi chęciami, piekło jest wybrukowane’ ; a bezmyślność w mówieniu i jak czynieniu to niestety przyczyna nieszczęść ludzkości od wielu tysięcy lat. To właśnie o tym mówią wszyscy najwięksi nauczyciele duchowi, aby przestać być bezmyślnym barankiem, czy cymbałem brzęczącym, a stać się świadomą i myślącą i przede wszystkim odpowiedzialną za swoje czyny jednostką. To właśnie jest człowieczeństwo.

Tak jasne, każdemu może się zdarzyć jakiś błąd, raz na jakiś czas, ale jeśli jest to sporadyczny przypadek, a w rzeczywistości w każdej chwili swojego życia kierujesz się świadomością, mądrością i miłością… to powiedzmy sobie szczerze…  ta drobna pomyłka nie jest wstanie zakryć całości charakteru danej osoby, charakteru osoby świadomej.

Poza tym inną kwestią jest to, że nic się nie dzieje bez powodu, a wszystko we wszechświecie dzieje się tak aby wszyskie intencje się dograły. Jest to też jedna z tych rzeczy, na które ludzie bardzo lubią zwalać odpowiedzialność za swoje nieprzemyślane i przykre zagrania.
Tak, to prawda, że intencje się dogrywają… jednak TY dbaj o to abyś TY nie odgrywał niczego nieświadomej kukły w życiu swoim i drugiej osoby.

Osobom bardzo świadomym, może zdarzyć się podobnie jak i mi się zdarzyło, że chwili wyższej świadomości widziałam jasno, że dana osoba prowokuje do nakrzyczenia na nią.. mało tego, wiedziałam, że nic innego na tą osobę nie poskuktuje… i rzeczywiście, całkowicie świadomie zdarzyło mi się podnieść głos w takiej sytuacji… ale to było tylko podniesienie głosu… nie emocji… Tutaj teraz kojarzy mi się taki moment z filmu ‘Władca pierścieni. Drużyna pierścienia’ kiedy Bilbo upominany kilkakrotnie przez Gandalfa, aby oddał pierścień, stawiał się i burzył, aż w końcu w tej jednej fenomenalnej scenie ukazane jest jak Gandalf unosząc głos strofuje swojego przyjaciela, przy czym cała jego sylwetka jakby rośnie, co ma ewidentnie na celu przywrócenie Bilbo do jego zdrowych zmysłów. Chwilę później Gandalf wraca do swojej roli kochającego i wyrozumiałego przyjaciela. Ale ta właśnie scena ukazuje moim zdaniem, te momenty, kiedy świadomie możemy kogoś zrugać na chwilę, aby przywrócić mu zdrowsze postrzeganie rzeczywistości, aby ten ktoś puścił trzymania się swojego zacietrzewienia i pychy. Tak więc i mnie zdarzyło się w życiu być takim Gandalfem dla kogoś.

Jednak powinniśmy rozróżnić świadome strofowanie drugiej osoby, jako przyjaciela… od nagminnego w kategoriach społecznych, wrzeszczenia na siebie nawzajem, bez jakiejkolwiek refleksji czy świadomości, odgrywając tylko i wyłącznie role kata i ofiary. Nie jestem pewna czy wszyscy to czytający zrozumieją o co mi chodzi. Zapewne znajdą się i tacy, którzy zechcą się przyczepić dla samego przyczepienia się… ale pamiętajcie, że twoje zachowanie nie świadczy o mnie, a to o tobie. I pamiętajcie o tym zawsze i wszędzie, bo ta swiadomość pomoże wam bardzo w doskonaleniu siebie i dążeniu do bycia lepszą wersją samej/samego siebie.

Podobny obrazI tak wierzę, że dobre osoby, zrobią wszystko aby czynić dobro… i znowuż jakiż to obszerny temat.. bo przecież na tym świecie ‘dobro’ jak wszystko inne, to pojęcie bardzo względne. Otóż ja skracając ten akapit do minimum powiem tylko, że mówię tutaj o tzw Najwyższym Dobrze.

Inną kategorią osób, które tworzą w/w sentencje to ludzie, którzy nie za bardzo myślą co mówią. I znowuż chcą się usprawiedliwić, że nie to co mówią stanowi o ich charakterze. Otóż droga pszczółko, o twoim charakterze bardzo mocno stanowi to co mówisz. Niezależnie od tego jak byś chciał/a aby było, to właśnie to co mówisz, jest tym co wysyłasz od siebie na zewnątrz. Tak samo jak twoje uczynki, a twoje uczynki wynikają z twoich słów i myśli i wszystkie stanowią o twoim charakterze.

Do tychże w/w słów myślę, że lubiłby się przypisać wzorzec ofiary, który jest nagminnie spotykany w społeczeństwie polskim. A jest to coś co należałoby jak to się mówi ładnie w żargonie ludzi rozwijajacych się, przepracować. Czyli przyjrzeć się bliżej tym schematom zachowań, obnażyć je i zmienić. Samo niestety to się nie stanie, i tylko świadoma praca nad swoim charakterem może spowodować zmianę w naszym zachowaniu i na odwrót, świadoma zmiana naszych zachowań na trwałe odkształci nasz charakter. Trochę to jest jak ciosanie pnia drewna. Bywa, że jest to ciężka i długotrwała praca, ale każde uderzenie, każde świadomie zmienione nasze zachowanie, odkształca pień i przyczynia się do jego lepszego efektu końcowego. Przy czym struktura pnia, czyli coś co stanowi o tym, jak łatwo jest go rzeźbić, to po prostu struktura naszego własnego charakteru i naszych motywacji, czyli czy jesteśmy elastyczni w zmianach, czy chcemy się zmienić itp.

Inną kwestią jest to, że w ogóle ocenianie to bardzo zły i szkodliwy nawyk i w drodze rozwoju świadomości, powinniśmy z niego zrezygnować. Po prostu ocenianie nie idzie w parze z miłością i mądrością. Bo osoba odpowiednio świadoma, kierująca się właśnie i miłością i mądrością wie, że WSZYSTKO ma swój sens, cel, powód, przyczynę itd.. osoba świadoma wie, że oceniajać drugiego, oceniamy tak naprawdę siebie; osoba świadoma wie, że z naszej wąskiej perspektywy wiemy tyle co nic o drugim człowieku i ocenianie jest co najmniej nie na miejscu; osoba świadoma wie, że oceniajac, wysyłamy negatywną energię do drugiej osoby, a tym samym w efekcie końcowym i do siebie, bo co wysyłamy to wraca.

Na koniec, dodam jeszcze, że głębin ludzkiego charakteru tak naprawdę to nie jesteśmy wstanie poznać, nie zależnie od tego jak ci się wydaje, że znasz kogoś od podszewki, to uwierz mi…nie znasz. Możesz powiedzieć, że znasz sporą część jego/jej schematów zachowań, nawyków, przyzwyczajeń ale niezmienną prawdą jest, że zwykle nie znamy siebie samych zbyt dobrze, a co dopiero mówić o innych. Dlatego właśnie ludzkie uczynki to jest coś zewnetrznego i namacalnego co daje nam wymierny obraz ludzkiego charakteru. Nawet sam Jesus mowił… po owocach ich poznacie… czyli między innymi po słowach i uczynkach…

miłego dnia i owocnych przemyśleń…